BLOG

  • Pete Bellis / Unsplash
    05/01/18

    Jedzenie on demand

    Rynek dostaw jedzenia przechodzi metamorfozę. Dane amerykańskiej spółki McKinsey&Company wskazują, że w najbliższych latach ten obszar będzie rozwijał się w tempie około 20 proc. rocznie.

    Podstawowym motorem zmian na rynku jest technologia – upowszechnianie internetu i postępujące zaawansowanie urządzeń mobilnych sprawiają, że dostęp do usług staje się coraz szybszy i wygodniejszy.

    Przedsięwzięcia takie jak np. paczkomaty udowadniają, że dziś to klient znajduje się w centrum uwagi. Zamiast awizo mamy SMS-a, zamiast kolejki na poczcie i oczekiwania przy okienku – kilka kliknięć na ekranie maszyny. Możemy odebrać paczkę zarówno w ciągu dnia, jak i w nocy. Jedynym ograniczeniem jest czas przechowywania naszej paczki w maszynie.

    Dostarczanie pożądanych, prostych i funkcjonalnych narzędzi jest kluczem dla powodzenia biznesu. Bo kalkulacja klienta jest oczywista: skoro usługa nie ułatwia mi życia, to po co mam z niej korzystać? Rozumieją to twórcy firm działających na rynku dostaw jedzenia – wciąż doskonalą modele obsługi klientów, oferując usługi dostosowane do ich oczekiwań.

    1. WYGODA KLIENTA

    To niewątpliwie najważniejszy aspekt.

    Obok wciąż popularnego, choć już nie tak powszechnego, zamawiania jedzenia “przez telefon” od kilkunastu już lat rozwijają się platformy internetowe będące agregatami ofert – zbierającymi w jednym miejscu propozycje z różnych restauracji. Jest to udogodnienie dla klienta – podając swoją lokalizację może sprawdzić, jakie lokale znajdują się w okolicy, wybrać rodzaj kuchni i wskazać konkretne pozycje w menu. Kolejne kliknięcie to złożenie zamówienia.

    Jednocześnie, obok tego typu serwisów, upowszechniają się usługi, w ramach których zamówienia są nie tylko zbierane, lecz również dostarczane – w tym modelu restauratorzy odpowiadają jedynie za przygotowanie posiłku. Warto sobie uświadomić, że pierwsze tego typu usługi pojawiły się dopiero niecałe 5 lat temu. Do tej grupy należą m.in. amerykańskie GrubHub i DoorDash, a także marka Postmates, która dowozi nie tylko jedzenie, lecz także inne towary. Również w Europie jest kilku graczy, wśród których dominuje wywodząca się z Wielkiej Brytanii firma Deliveroo, będąca wzorem dla twórców działającego w Warszawie Daily. Z kolei w Skandynawii ich odpowiednikiem jest serwis Wolt.

    Warto również wspomnieć o takich usługach jak amerykański Blue Apron czy polski JustChopped, które na podstawie składanych zamówień kompletują składniki niezbędne do przyrządzenia danej potrawy, a następnie dostarczają je do klienta.

    Możemy się spodziewać, że w kolejnych latach powstaną inne modele dostaw jedzenia, które będą odpowiedzią na zmieniające się wymagania konsumentów.

    2. CZAS DOSTAWY

    Dla branży dostaw jedzenia 60 minut to maksymalny, akceptowalny przez klienta, czas dostarczenia posiłku. Oczywiście im szybciej, tym lepiej. Dodatkowym atutem jest umiejętność precyzyjnego wskazania, o której godzinie posiłek zostanie dowieziony na miejsce. Wówczas klient wie, ile ma czasu na inne czynności, np. wykonanie ważnego telefonu bez obawy, że rozmowa zostanie przerwana.

    Coraz częściej dostawcy tego typu usług starają się je doskonalić korzystając z rozwiązań technologicznych. Opracowywany przez Deliveroo algorytm “Frank” ma zredukować czas dostawy o 20 proc. Również Daily postawiło na uczenie maszynowe. Aktualnie trwają prace nad algorytmem, który – analizując w czasie rzeczywistym dane dotyczące dostawców, restauracji i klientów – będzie dzielić zamówienia tak, aby zoptymalizować pracę kurierów, a w efekcie poprawić efektywność logistyczną usługi.

    3. PRZYWIĄZANIE DO PIONIERÓW

    Osoby zamawiające jedzenie przez internet przywiązują się do konkretnych serwisów. 80 proc. klientów, zadowolonych z przetestowanego rozwiązania, zostaje przy nim na stałe i nie szuka alternatyw.

    To powinno motywować twórców usług związanych z zamawianiem jedzenia do kreowania pionierskich rozwiązań, którymi będą w stanie “wybić się” na rynku.

    Tomasz Gabryś

    Tomasz Gabryś, analityk w Alfabeat. Chociaż z wykształcenia jest inżynierem telekomunikacji, zawodowo zajmuje się analizami rynkowymi i doradztwem w zakresie rozwoju firm. W zespole Alfabeat odpowiada za wstępną weryfikację zgłaszanych projektów pod kątem zapotrzebowania i potencjału rynkowego. Szacuje, że w ciągu kilku ostatnich lat przeanalizował niemal dwieście przedsięwzięć technologicznych, w tym m.in. z branży ICT, medycyny, budownictwa, inżynierii materiałowej.

     

    POLECAMY: 

    Zespół Daily pozyskuje kolejnych inwestorów

    W działającą od ponad roku firmę Daily – dostawcę jedzenia na wynos na wzór brytyjskiego Deliveroo – zainwestowały fundusze Alfabeat oraz Zernike Meta Ventures. Spółka ma ambicje zostać środkowoeuropejskim liderem na rynku dostaw jedzenia.